Według wolnego strzelca piszącego dla irańskiej PressTV wywiad rosyjski ma niezbite dowody na udział Arabii Saudyjskiej w zamachach w Wołgogradzie. W sumie zginęło w dwóch z nich 32 cywilów, ponad 100 zostało rannych. Autor powołując się na źródło w FSB, twierdzi, że służby poinformowały już Putina.
To dla niego nie do końca niespodzianka. Już w lipcu o możliwym ataku wahabickich terrorystów z Kaukazu poinformował prezydenta Rosji książę Bandar Bin Sultan z saudyjskiego wywiadu. To dla opinii publicznej też żadna niespodzianka, bo wiadomo, że Doko Umarow, lider Kalifatu Kaukaskiego, wisi u arabskiego kraniku z pieniędzmi, a on wielokrotnie groził zakłóceniem igrzysk wszystkimi sposobami.
Spotkanie Putin - Bandar to temat na osobną historię. Daily Telegraph donosił 27 sierpnia ub. r. o notatce, która
po nim wyciekła. Książe Bandar bin Sultan i Wladimir Putin
rozmawiali jak równy z równym, a nawet to szef wywiadu Saudów mówił z
pozycji rozgrywającego. Bo też miał co zaoferować. “Let us examine how
to put together a unified Russian-Saudi strategy on the subject of oil.
The aim is to agree on the price of oil and production quantities that
keep the price stable in global oil markets” - czyli wiemy, czego się
obawiacie: rozchwiania tej waszej żałosnej gospodarki opartej na cenie
paliw, pomożemy wam. Można te słowa potraktować jako ofertę swoistego kartelu OPEC i Rosji, które
wytwarzają łącznie ponad 40 mln baryłek ropy dziennie (45% prod.
światowej). Bandar obiecał też utrzymać rosyjską bazę marynarki w Syrii
nawet po upadku Assada. W zamian Putin miał tylko porzucić Basara al Assada.
Bandar uspokajał Putina, że obecne grupy terrorystyczne używane są
instrumentalnie, porzuci się je po obaleniu rządu. Posunął się też do
zawoalowanej groźby: “I can give you a guarantee to protect the Winter
Olympics next year. The Chechen groups that threaten the security of the
games are controlled by us”. Hm, kontrolowane?
Putin pozostał
niewzruszony i tak zdefiniował opcję rosyjską: “Our stance on Assad will
never change. We believe that the Syrian regime is the best speaker on
behalf of the Syrian people, and not those liver eaters” (to o filmie
na którym żółnierz Al-Kaidy zjada serce i wątrobę assadowca). Na koniec
Bandar wręcz grozi, i mówi, że "[gdyby ta propozycja nie została
przyjęta] no escape from the military option”. Jak powiedział, tak się dzieje, ale nie stawiałbym 5 złotych, że to Saudowie ostatni użyją opcji militarnej.
Szczegóły dotyczące dowodów na powiązania zamachowców wołgogadzkich z Saudami pozostają dotąd nieznane. Poszlaką jest przeszłość jednego z nich. Był nim obywatel rosyjski Paweł Pieczionkin, który walczył w Syrii w szeregach terrorystów wspieranych przez Arabię z rządem Baszara al Assada. Nie jest on jedynym obywatelem Rosji w szeregach opozycji antyassadowej. Jest ich pewnie tak wielu, jak wielu Arabów wspierało talibów w zaciężnych armiach walczących z wojskami szatana-USA.
Sytuacja jest delikatna, bo Arabia to sojusznik USA. Ta pozycja powoduje poczucie bezkarności Saudów. Trudno jednak liczyć na bezkarność, kiedy zadziera się z Putinem. Nie mówie tu o groźbie inwazji Rosji na piachy Saudyjczyków. Putin ma w ręku o wiele groźniejszą broń - dyplomację.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz